3... 2... 1... Dieta!

/ sobota, 25 sierpnia 2012 /
Postanowiłam jeść posiłki o stałych porach. Wystarczyło kilkanaście dni i... Mój organizm sam "nauczył się" nowego trybu! Dziś o 19 nie byłam w domu, byłam po całkiem sporym obiedzie, a organizm i tak domagał się posiłku. Szczerze mówiąc myślałam, że będzie gorzej, a nie zaliczyłam wcale wielkich wpadek- przyznaje się do nocnego jedzenia na wieczorze panieńskim i domowej "nocy filmowej".
Staram się jeść co cztery godziny- o 7, 11, 15 i 19. Jak na razie poza kolacją i czasem śniadaniem (szczególnie po zarwaniu nocy) nie mam problemu ze stałymi godzinami posiłku. Zastanawiam się tylko co z posiłkiem po treningowym, jeśli moje ćwiczenia przypadają na godziny wieczornonocne. Jeść? Nie jeść? Jeśli tak to co? Jak na razie radziłam sobie małą miską owoców z jakimś produktem nabiałowym albo kanapką, ale nie jestem specjalnie zachwycona tym rozwiązaniem...
Zauważyłam pozytywną rzecz, że kiedy faktycznie pilnuje posiłków jem zdecydowanie zdrowej- wiem, w jakich godzinach mniej więcej będę jeść, więc nie chodzę cały dzień "na śniadaniu", żeby koło godziny 23 przypomnieć sobie "hmm, to mój żołądek tak się dziwnie zachowuje? na prawdę jestem tak głodna?", czego efektem jest wieczorne opróżnianie lodówki/półki ze słodkościami. I nie mam się co czarować- to głównie takie zachowanie (oraz jedzenie pod wpływem emocji, ale to temat dłuuugi temat) zaprzepaściło poprzednie efekty mojej pracy nad ciałem.
Niby nie kilkanaście dni to nie jest dużo czasu... Ale postanowiłam wprowadzić następną zmianę- jako, że dalej mam niesamowitą ochotę na słodycze po przeczytaniu tego i tego oraz efektów, jakie uzyskałam po odstawieniu produktów zbożowych kilka miesięcy temu postanowiłam wyeliminować cukry (koniec ze słodyczami do momentu uzyskania prawidłowej wagi) i produkty zbożowe (na okres 10-20 dni). Do tego postaram się też ograniczyć owoce. Chciała bym uregulować poziom cukru we krwi...

Jestem dobrej myśli, a jedyne czego się obawiam to faktu, że jednak przy takiej diecie mogę mieć zbyt mało energii do ćwiczeń. Możecie spodziewać się foto-menu.

5 komentarze:

{ Niebiesko- szara } on: 25 sierpnia 2012 13:23 pisze...

Nie jem słodyczy od ponad 4 lat i to była najlepsza decyzja jaką podjęłam w tym temacie :)

{ Majka } on: 25 sierpnia 2012 13:59 pisze...

Wiem. I niesamowicie podziwiam- w tej kwestii jesteś moją idolką ;). Czytałam Twoje posty na ten temat (od tego czasu z resztą zaczęłam śledzić Twojego bloga). I planuje odstawić żywność przetworzoną i wszelkie kupne słodycze, ale nie wyobrażam sobie nie piec ciast, brzmi to głupio, ale to ważny aspekt mojego życia, pasja, która odstresowuje. Próbuję wracać do nawyku kiedy pieczenie nie było równoznaczne z jedzeniem...

{ Nataraja } on: 26 sierpnia 2012 00:58 pisze...

Po treningu trzeba zjeść! Koniecznie. Ja właśnie już mam kilka pomysłów na jedzenie po treningu i za niedługo umieszczę na blogu, może dziś? Jeżeli chodzi o cukier, to bez przesady z tymi owocami. Teraz jest sezon na tyle owoców że nie ma sensu z nich rezygnować, chociaż do godziny 12 :)

{ sheila } on: 27 sierpnia 2012 01:19 pisze...

Trzymam kciuki! I podziwiam :)

{ arbuzowedaiquiri } on: 19 listopada 2012 23:16 pisze...

zdecydowanie jesc po treningu!! organizm musi sie zregenerowac, potrzebuje do tego bialka i weglowodanow oraz zdrowych tluszczow, zwlaszcza po treningu!
ja, gdy trenuje wieczorem, robie sobie tortille z mojego wlasnego miksu mąk bezglutenowych (mielę razem, w rownych proporcjach brązowy ryż, niepaloną kaszę gryczaną i otręby owsiane) - wystarczy odmierzyc 3 łychy, wymieszaz woda i usmazyc na suchym teflonie.
nadziewam to np. pastą z twarożku, oleju lnianego, musztardy, jajka, przypraw oraz warzywami i mnoooostwem salaty lodowej i rukoli. czasami zamiast jajka daje tofu. unikam strączków wieczorem, lepiej nie draznić za mocno układu pokarmowego.
mega sycący posilek, na pewno nie odlozy sie na boczkach :p

Prześlij komentarz

 
Copyright © Vege&Fit, All rights reserved