Pokazywanie postów oznaczonych etykietą live. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą live. Pokaż wszystkie posty

Koktajl, o jakim Ci się nie śniło

/ niedziela, 7 kwietnia 2013 /
Generalnie zielone koktajle zaskakują już głównie wielbicieli golonki i piwa. Połączenie szpinaku z bananem to już dla moich kubków smakowych klasyka. Zastanawiałam się jak urozmaicić moje koktajle, eksperymentowałam na różnych rodzajach zieleniny- jarmużu, szpinaku, pietruszce, kiełkach, roszponce czy (zdecydowanie nie polecam) rukoli. Później przyszedł czas na próby z zielonymi warzywami, których brakuje mi trochę na co dzień.
Koktajle to świetny posiłek po wieczornych treningach, kiedy zdecydowanie nie mam już ochoty na jedzenie. Żeby dostarczyć sobie białka próbowałam z odżywką białkową, ale kusiło mnie spróbować wymyślić mniej przetworzony zamiennik. I tak pewnego kwietniowego (zimowego) popołudnia podjadając ugotowaną fasolę prosto z garnka stwierdziłam, że w sumie jest słodka... I może by tak zmiksować ją w koktajlu?

Dziś wersja druga, banalna z czarną fasolą.
Przepis jest banalny:
1 banan
pół szklanki fasoli
pół szklanki mleka (u mnie owsiane)

Całość miksujemy/blendujemy, dorzucamy lodu i delektujemy się potreningowym przysmakiem.
Smacznego.

#2 śniadanie

/ czwartek, 6 września 2012 /
Jestem pozbawiona aparatu, więc zdjęcie (zrobione kamerą internetową, szaleństwo!) mojego śniadania zamieszczam w wersji pomniejszonej- oryginalny rozmiar nawet mnie straszy obrzydliwą jakością.
W misce mieszanka sałat z kiełkami, na talerzu pomidor i marynowane tofu <3. Do tego herbatka i woda.

Przez ostatnie dni załatwiałam zaległe sprawy na uczelni w tym jeden z egzaminów, do którego nie mogłam przystąpić w pod koniec semestru. Ostatni tydzień sierpnia spędziłam w bibliotece, gdzie nie ukrywam przez pierwsze dni powpadało trochę nieplanowanego jedzenia, a ilość godzin spędzonych nad książkami skutecznie wysysała ze mnie całą energię, której nie starczyło mi na ćwiczenia... Właściwe głównie spałam i przesiadywałam w bibliotece, a na dzień przed egzaminem byłam już tak wyczerpana, że łączyłam jedno z drugim... Z innych żali osobistych- siłownia na którą chodzę podwyższyła ceny... Wcześniej płacenie za karnet solidnie nadwyrężało mój budżet, teraz opłata miesięczna to dla mnie niestety czyste szaleństwo.
Cóż... Pozostaje mi ćwiczenie w domu i cieszenie się początkiem jesieni!

A Wy? Co zjedliście na śniadanie?

#1 trening wieczorny

/ wtorek, 21 sierpnia 2012 /
Po wieczornym treningu. 30 min z Jillian, bieg (a raczej trucht) na 8 kilometrów i 10 minut rozciągania. Żaden hardcore, ale na zdjęciach widać, że w tej temperaturze po czymś takim jestem cała mokra (najlepiej widać na dolnym zdjęciu). Umieram. Niech ktoś skręci temperaturę...
A Tobie? Jak się ćwiczy w takiej pogodzie?
 
Copyright © Vege&Fit, All rights reserved